Naszła mnie ostatnio refleksja… że powoli zbliża się kres „klasycznych” iPodów (tych z dyskiem twardym). Też macie podobne odczucie? Zapraszam do dalszej części postu:

overview_hero20080909

Historia iPoda zaczęła się od twardego dysku. „1000 piosenek w kieszeni” – oznaczało to potrzebę około 5 GB. Obecna generacja iPodów classic ma 120 GB. Jak na odtwarzacz MP3 i wideo jest to ilość miejsca wręcz niewyobrażalna (przynajmniej dla mnie – na iPhone 8 GB mam zajęte mniej niż połowę miejsca, a shuffle 1 GB też wypełniałem z trudem).

Coraz tańsze i coraz pojemniejsze dyski SSD (a są one znacznie mniej prądożerne i odporniejsze – nie ma w nim ruchomych elementów) pewnie już niebawem staną się nowym standardem w wysokopojemnych odtwarzaczach multimedialnych.

Co prawda, jeszcze wśród plotek dotyczących zbliżających się premier Apple nie ma ani słowa o iPodach (no może tylko o Touchu), ale śmiem twierdzić, że wersja 120 GB jest ostatnią z magnetycznym dyskiem twardym. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem, na pewno pewien rozdział w dziejach ipodów się kończy.

Nie wiem jak w stanach, ale podejrzewam, że iPody 120 GB nie są zbyt popularne u nas. Znacznie częściej kupowane są te mniejsze z pamięcią typu flash. Są poręczniejsze, a naprawdę – można go zsynchronizować raz na tydzień i wymienić muzykę. Nie jest to chyba problem. :)

Zatem… Quo Vadis iPod Classic?