Wczoraj pojawił się nowy Maczek u mnie w domu… Jest to MacMini Intel Core Solo 1,5 GHz. Wydawać by się mogło, że to stary grat, ale sam zdziwiłem się, jaka to całkiem sprawna maszynka.

Zdecydowałem się na ten model (1,5 GHz Core Solo / 60GB HDD / 512 MB RAM / Combo) bo jest to najtańszy dostępny Mac z procesorem Intela, a co za tym idzie – z czterema portami USB i Apple Remote do sterowania Front Row. Poza tym – niewielkim nakładem finansowym można mu dodać RAMu (co planuję), powiększyć HDD (co też planuję) oraz wymienić procesor na Core 2 Duo (co nie wiem, czy planuję, bo to dosć trudne).

Do czego przyda się ten komputer? Na razie zrobiłem z niego mały serwer plików (aby nie podpinać monitora mam uruchomiony zdalny pulpit). Docelowo ma być nie tylko serwerkiem domowej sieci, ale także swego rodzaju „AppleTV” – multimedialnym centrum rozrywki podpiętym do telewizora.

Wrażenia jakie mam to przede wszystkim zaskoczenie:

- Jakie to małe!
- Jakie to ładne!
- Jak to szybko działa, pomimo nienajlepszych parametrów, TIGER (10.4.11) działa szybko.

O ile trudno się pogodzić z brakiem kilku fajnych rzeczy które ma Leopard (m.in. stacks, czy lepsza organizacja sieci) to Tiger jest naprawdę demonem szybkości. Wiem, że moje zachwyty mogą wydać się smieszne dla kogoś, kto używa Maca od dawna, ale ja naprawdę zacząłem używać Maka od Leoparda, wcześniej to były tylko chwilowe zabawy na systemie 9.

Twierdząc, że system działa szybko mam tutaj na myśli tylko bardzo podstawowe jego użycie – Safari, Bootowanie itp. Na żadnym Photoshopie go nie testowałem. Przynajmniej narazie.

W następnym poście – kolejne informacje o nowym Maczku i o tym, jak funkcjonuje :)